Wielka niewiadoma...

Misiewicz, Misiewicz i jeszcze raz Misiewicz! To był zdecydowanie główny wątek ubiegłego tygodnia. Postać Misiewicza wyłoniła się bardzo szybko i nie wszyscy zdążyli ją dostrzec. Swoją drogą jest to postać która najbardziej mnie rozbawiła w niesamowicie udanej serii " Ucho prezesa ". O co tutaj dokładnie chodzi? Odpowiedz jest bardzo prosta,  wiceprzewodniczący to zwykły pomocnik. Jak wiemy z kilku wpadek, nie jest on zaawansowany w tym stopniu jak cała flota PiS'u. Można powiedzieć ze jest to taka typowa osoba, której prace ktoś załatwił. Nie ma żadnego doświadczenia ale ma za to stanowisko. Nie mowie ze się nie stara, bo coś tam jednak robi...ale do profesjonalisty mu daleko. Mówiłem o wpadkach, nie było ich dużo, ale jeżeli już były to bardzo głośne. Jednym z tych największych i zarazem najdziwniejszych to sposób, w jaki zwracali się do niego żołnierze podczas wystąpień. "Panie ministrze, panie ministrze!" - problem w tym ze Misiewicz ministrem to nie jest. Mimo, ze błąd ten był zwykłym niedociągnięciem podczas zwykłej uroczystości żołnierskiej ( która była zresztą bardzo ważna, bo był na niej ukochany apel Smoleński ) to sprawa zaczęła już po kilku dniach nabierać tempa. Wkońcu sam prezes musiał wyrazić swoje stanowisko w tej sprawie. Prawo i Sprawiedliwość przyznało się do swojego błędu i wyjaśniło dokładnie jak powinno być i jednocześnie zapewniło, że taka sytuacja nie będzie miała miejsca w dalszych rządach. Ostatnio jednak światło dzienne ujrzało kolejną wewnętrzną aferę rządzących. Wiceminister został oskarżony i wyciąganie informacji od Platformy i wymuszanie na nich określonego działania. Doświadczenie zrobiło swoje, przewodniczący wie że to samo wykończyło poniekąd swoich poprzedników. Trzeba jakoś działać. Jarosław Kaczyński oświadczył że taka osoba nie powinna się znajdować się w głównej partii. Minister obrony wyraził jednak całkiem odmienne stanowisko. Wiceminister postanowił uciec od problemów i zniknął ze sceny. Swoje postępowanie tłumaczy jako korzystanie z urlopu. Pytania kierowane do ministrów nie dają odpowiedzi jak będzie teraz wyglądać sprawa z wiceministrem. Wydaje mi się, że prezes będzie próbował oddalić tą osobę od swojego stanowiska oraz całej partii, ponieważ może to zaszkodzić podczas następnych wyborów. Antoni Macierewicz może być jednak przeciwny. Czy wybuchnie wewnętrzny spór pomiędzy jednymi z najbardziej wpływowych osób w państwie? Może to być pierwszy krok do upadku Prawa i Sprawiedliwości.
 Rok od rozpoczęcia naszego wewnętrznego i zarazem bardzo profesjonalnego śledztwa w sprawie przyczyn katastrofy smoleńskiej. Miałem okazję oglądać konferencję, podczas której główny inicjator ( Antoni Macierewicz )przedstawiał aktualne postępy i wstępne wyniki ekspertów. W sumie wystąpienie nie było źle, lecz było czuć że jest jakby ustawione. Wszyscy z ekipy nie chciał się przyznać, że w sumie nie ma żadnych postępów w śledztwie, więc wszyscy ciągnęli temat na około. Winę mieli zrzucić na brak wraku, który jest dalej w rękach Rosyjskich. Jak to jednak możliwe? Wkońcu podczas rządów Platformy posłowie PiS wykrzykiwali wręcz na mównicy że brak wraku jest równy z ignorancją sprawy a to wszystko to jeden wielki kabaret. A jednak, nawet największym się nie udało...
 Spotkanie kanclerz Niemiec z reprezentantami naszego kraju przebiegło bez żadnych rewelacji. Przeciętna osoba mogłaby powiedzieć, że była to zwykła pogawędka między znajomymi. Oficjalnie miało dojść do dwóch spotkań: z panią premier oraz z prezydentem i prezesem. Oba te spotkania różniły tematy: premier - Przyszłość Unii Europejskiej,  prezydent i prezes - wielka niewiadoma. Około południa rządzący dali nam znać, że zostali zaproszeni na prywatne spotkanie. Niestety, nikt nie wie jaki był temat przewodni tego spotkania oraz dlaczego nasz gości prosił o zachowanie prywatności. Niezależni eksperci podejrzewają, że miała to być rozmowa o Rosji...Zwróćmy jednak uwagę na coś innego: Dlaczego prezydentowi musi towarzyszyć jego "mistrz"?.  Prawo i Sprawiedliwość robi wszystko aby uciec od plotek, jakoby Prezydent był przysłowiową kukłą. Tutaj jednak praktyka wygląda inaczej, widzimy tutaj Jarosława Kaczyńskiego w roli troszczącej się osoby, która dba o to, żeby głowa państwa nie palnęła coś złego. To kto wkońcu tutaj jest prezydentem?
W tym temacie to tyle, zapewne odniosę się do niego w "małych pogawędkach"
"Jeszcze wierzę, wierzę w lepszy świat"


Komentarze