Vive la France!

 Wczoraj w godzinach wieczornych przywitaliśmy nowego prezydenta Francji. Mimo, że kraj jest od nas trochę odległy to wybory miały dla nas wielkie znaczenie...
 Po pierwsze to jest to chyba jedyna szansa, aby przynajmniej częściowo spróbować odbudować swoje relacje z zachodem. Jak wiemy, po naszej wspaniałej negocjacji o śmigłowce, polityka zagraniczna ( a szczególnie ta z Francją ) zaczęła się mocno sypać. Doszło nawet do momentu, kiedy były prezydent chciał nałożyć na nas karę i ograniczyć nasze wpływy - a nawet bez tego byliśmy już daleko za innymi. Przegrana w wyborach reprezentantka prawicy, miała w priorytecie wyjście z Unii Europejskiej i zaostrzenie swojej polityki międzynarodowej ( z imigrantami na czele ). Nie chodzi mi tutaj o jakiekolwiek spory o imigrantów, ale sama idea wyjścia jest już mocno niepokojąca. Co to może znaczyć dla nas ? Na pewno zwiększone koszty wymiany międzynarodowej, a co za tym idzie powiększone kosztu na niektóre produkty pochodzenia francuskiego - a mało ich nie jest...Nasze podróże i wypady wakacyjne do Francji zakończyły by się na wyrabianiu paszportów i choć dla niektórych to nie stanowi problemu to jednak za problem musimy to uznać. Nowy prezydent jest jednak z innego "sortu" ( jak to mawiają nasi politycy "gorszego"). Jego priorytetem jest szczerzenie przyjaznych stosunków, oraz dążenie do rozwoju swojego kraju oraz zapewnienia bezpieczeństwa nie tylko obywatelom, ale również wszystkim przebywającym we Francji.
 Wybory mają jednak znaczną część symboliczną. Ich sprawa była wielokrotnie poruszana w wypowiedziach polityków, na marszu wolności zorganizowanym przez Platformę Obywatelską itp... Jest to najlepszy przykład wygranej nad nacjonalistycznym i prawicowym systemem. Nareszcie, kolejny kraj potrafi powiedzieć "nie" rządowi podobnemu do tego który znamy z naszej rodzinnej Polski. Wygrana prezydenta elekta to nie tylko jego sukces, ale również całej Unii Europejskiej oraz demokracji, która powinna nas zawsze prowadzić. Miejmy nadzieję że taki szczęśliwy los spotka również Polskę, w naszych następnych wyborach. Musimy jeszcze trochę poczekać, ale to nasza jedyna szansa, żeby pokazać że potrafimy wygrać z "dobrą zmianą" i wszyscy razem dołączyć do zachodnich sąsiadów, którzy ten zły etap swojej historii mają już za sobą.
 Ja od siebie gratuluję nowemu prezydentowi, którego wspierałem duchowo od samego rana i czekam na powtórkę wyborów - tym razem w Polsce...

Komentarze