Polska edukacja oczami ucznia

"Nauczyciel Powinien być wzorem dla uczniów"
"Prawdziwego nauczyciela poznajemy po tym, że zainteresuje ucznia przedmiotem do takiego stopnia, że będzie czerpał radość i satysfakcję z nauki"


 To jest chyba jeden z najtrudniejszych tematów, które kiedykolwiek poruszałem. Największy trud stanowi to, że sam jestem uczniem. Jednocześnie jest to idealny punkt odniesienia, ponieważ przez te lata nauki mam spore doświadczenie z nauczycielami - tymi dobrymi oraz tymi, którzy minęli się z powołaniem, bo mylą sobie szkołę z sądem oraz swój zawód z adwokatem...ale no cóż - solidarność :).

Bardzo smutne jest to, że wolę się wypowiadać o szkołach które skończyłem, bo nie będę ryzykować reakcji nauczycieli na prawdę.

Podstawowe pytanie poruszane wiele razy w Sejmie - czy Polska edukacja i polskie szkoły wymagają zmian ? Zdecydowanie tak, ale program zawarty w aktualnym szkolnictwie nie stanowi tutaj większego problemu. Największy problem stanowią ci "nauczyciele z miniętego powołania".
 Wiele razy możemy usłyszeć że szkoła nie uczy niczego, oprócz tego jak myśleć. Człowiek uczy się do momentu kiedy kończy studia, opuszcza zadowolony uczelnie - i co dalej ? Co taki ktoś ma zrobić, skoro to co nabył poprzez te lata nie stanowi nic, co będzie mu potrzebne ? W życiu trzeba umieć sobie radzić, a nie być na siłę nauczony niemoralnych zasad, które przez średni wiek wbijają nam nauczyciele.

Do tej pory nie wiem jak mogę wyrazić swoje zdanie w tym temacie, stąd wiele informacji w 
tym wpisie będzie chaotycznych. 

Zacznijmy od początku: Podstawówka - piękne lata młodości, związane z młodzieńczymi wybrykami. Przyznaję się że najlepszym uczniem też nie byłem, ponieważ sprawiałem wiele problemów,  ale zachowywałem się jak normalne dziecko w podstawówce. Lecz jakie mam wspomnienia ? Odstawiam na bok te wszystkie przygody, które spotkały mnie ze znajomymi - te które na szczęście miło wspominam. Zajmijmy się tym jak wyglądał stosunek nauczycieli do uczniów. Tutaj jest dobrze, ponieważ większość faktycznie potrafiła nauczyć nas wyciągać wnioski z własnych "wybryków" - to jest piękne że są tacy ludzie. Była niestety również grupka nauczycieli ( na szczęście minimalna ), którzy nie do końca zdawali sobie sprawę z tego gdzie są. Najgorsza była moja wychowawczyni, która naprawdę w niektórych momentach sprawiała pozory że będzie wzywać na lekcje straż marszałkowską - przynajmniej była kupa śmiechu! Ale już wtedy miałem pewne zainteresowanie polityką, lecz wiadomo jak to dziecko nie potrafiłem jeszcze dyskutować. Pewnego dnia zostałem skrzyczany, ba wręcz zwyzywany za to że nie jestem za PiS'em - potem całą lekcje wysłuchiwałem tego, jaki to święty jest prezes Kaczyński. Wstyd mi za ludzi, którzy nie znają podstawowych praw obywatela ( chodzi mi głownie o prawo do własnych poglądów ). To już była gruba przesada, jednak prostych ludzi szybko się gasi - już po kilku dniach nauczyłem panią czytać konstytucję. Trochę krzyku i po co to wszystko ? Po to żeby 13 latek musiał sprowadzać na ziemię nauczycielkę ? Chodzi mi głownie o to że ja jestem odporny i nie wstydziłem się powalczyć o swoje prawa - lecz jak zachowa się ktoś kto jest słabszy moralnie ? Przyleci do domu i pomyśli że jak to wszyscy mówią "nauczyciele to święci bogowie, zawsze mają racje" i od tego czasu będzie popierał PiS. 

Niestety mówiąc o nauczycielach, starszy nie znaczy mądrzejszy. Osobiście wolałem młode osoby, które potrafiły dyskutować niż słuchać starych moherów modlących się do wraku Tupolewa. To jest ważny element, który jest do zmiany,  Jeżeli chcemy, żeby młodzi byli zaangażowani w życie państwa i kiedyś frekwencja była wyższa to uczmy ich wolności a nie pozwalajmy im być manipulowanych przez tych, którzy swoją karierę polityczną skończyli za biurkiem w szkole!


 Z budynku Szkoły podstawowej przenosimy się do miejsca gdzie spędziłem swoje 3 najlepsze lata życia - gimnazjum. Nie pomyliłem się, najlepsze lata na tą chwile, a to wszystko za sprawą wspaniałych nauczycieli! Niestety aktualnie jestem w liceum, lecz korzystając z okazji chciałem powiedzieć, że likwidacja gimnazjów jest czymś totalnie wyssanym z palca. Nic nie nauczyło mnie życia i nie wprowadziło do dojrzałości jak właśnie gimnazjum - i to nie tylko za sprawą nauczycieli.

Na samym początku chciałbym wyróżnić jedną osobę - mój ( już niestety były ) nauczyciel od geografii Robert. Jest to najlepszy przykład nauczyciela z powołania. Nie spotkałem na swojej drodze drugiej takiej osoby, która w podobny sposób zainspirowała mnie swoim przedmiotem. Mimo iż na każdej lekcji było odpytywanie które nie należało do najprostszych nikt nigdy nie narzekał. Można? Można! Zawsze lekcje geografii mijały mi szybko i przyjemnie...mam nadzieje że jeszcze kiedyś znajdę podobną osobę...

Lecz życie w gimnazjum nie opierało się tylko na lekcjach tego przedmiotu... a szkoda! Jest jeszcze spore grono nauczycieli, przy których można było poczuć się komfortowo. Pani Marta od j.polskiego lub Pani Anna od WOS'u. Przy nich tez było nie najgorzej. Przede wszystkim zawdzięczam im dobrego bo wesołego podejścia do lekcji co bardzo często rozluźniało atmosferę i pomagało poczuć się lepiej na lekcjach. Mimo, że przez 2 lata nie miałem większych problemów z uczącymi to sytuacja odwróciła się w 3 klasie. Dokładnie ten sam nauczyciel próbował ( nieudolnie zresztą ) pokazać mi, że jest wyższy ( chodzi o stanowisko bo tak to wyższy nie był :) ). No cóż dwie próby i dwie nie udane, mimo iż zawsze zachęcałem do porozmawiania w obecności dyrektora. Najlepszy przykład udało mi się osiągnąć na wycieczce szkolnej, kiedy owa nauczycielka próbowała swoim krzykiem udowodnić w sumie nie wiadomo co. Oczywiście momentalnie sprowadziłem ją na ziemię:

 Masz prawo do tego, by pracownicy szkoły traktowali Ciebie z godnością,
(prawa człowieka, ustawa OSO art 1)
Nauczyciel nie może na Ciebie krzyczeć, wymyślać Ci, poniżać Ciebie, ani Twoich bliskich.


No cóż, niestety to zbytnio nie poskutkowało, ale czy na pewno ? Pani zapewniała że spotkamy się u dyrektora, a jednak czekałem czekałem i nic. Czyżby ktoś tu się wystraszył ? Chyba jednak okazało się że miałem rację. Jednak mimo wszystko słowa przepraszam nie zdołałem od nikogo usłyszeć, a szkoda, bo przynajmniej ten ktoś taki przykład mógł dać...I po raz kolejny mówię; Trzeba z takimi ludźmi walczyć - ja potrafię się obronić, ale jeżeli ktoś takiej osoby nie zatrzyma to pójdzie i będzie tak robić dalej. Jeżeli chce sobie pokrzyczeć to niech sobie krzyczy na swoją rodzinę. Co więcej według świadków ta właśnie nauczycielka zdążyła mnie wulgarnie zwyzywać - śmiech na sali! Tak właśnie wygląda edukacja w Polsce! Na szczęście to jest jedyny przypadek w gimnazjum który udało mi się wyłapać. Samo gimnazjum wspominam najlepiej jak tylko mogę! Nauczyciele mimo tej jednej najlepsi i zasługują na pochwałę! Pierwszy raz w życiu czułem się naprawdę smutno opuszczając taką szkołę...

Drodzy Uczniowie!
Nie wstydźcie się walczyć o swoje prawa! Każdy nauczyciel jest urzędnikiem państwowym, ma obowiązek zapewnić wam odpowiednie warunki do nauki. Nikt nie może wam zakazać popierać wybranej partii. Nikt nie może wam zakazać negować innych partii! To od was zależy czy ktoś taki, kto siedząc za biurkiem uważa się za wyrocznię będzie tak robił z następnymi - nie bójcie się "sprowadzić go na ziemię"!

Mam prawo do wyrażania opinii na temat szkoły, nauczycieli i administracji publicznej,

(prawa człowieka)







Komentarze